Górnik zasłużenie wygrał na boisku Zagłębia. 0:2 dla zabrzan!

fot. gornikzabrze.pl

Zagłębie Lubin na ostatnich dziesięć meczów przegrało tylko raz, a sześć razy w tym czasie nie straciło nawet gola. Tym cenniejszy jest sukces podopiecznych Marcina Brosza, którzy po Białymstoku i Poznaniu zdobyli kolejną twierdzę.

I to bez straty bramki, co w meczu wyjazdowym zdarzyło się po raz pierwszy w tym sezonie.

Trener Górnika wystawił taką samą jedenastkę jak w Poznaniu, choć zdrowy Igor Angulo siadł już na ławce rezerwowych, a w drugiej połowie pojawił się na boisku. I taki sam jak w Poznaniu był wynik po 45 minutach.

Pierwsza połowa to świetna gra zabrzan, którzy prowadzenie objęli już w 7 minucie.

Bramkarz gospodarzy zagrał piłkę do Matuszczyka, którego agresywnie, jednak zgodnie z przepisami zaatakował Szymon Żurkowski. W polu karnym był też Marcin Urynowicz, który ostatecznie przejął piłkę, by po chwili technicznym strzałem trafić na 1:0. To drugi kolejny mecz, w którym gol „Uryna” „otwiera” wynik.

Górnik od początku grał agresywnie, jeszcze przed golem dwa razy było groźnie pod bramką Zagłębia. Co ważne, bramka niewiele zmieniła. Gospodarze byli częściej przy piłce, ale tylko raz zmusili Tomka Loskę do pokazania swoich umiejętności. „Gienek” kapitalnie obronił jednak strzał Starzyńskiego z rzutu wolnego. Zabrzanie, agresywni w drugiej linii i dokładnie wyprowadzający kolejne ataki, mieli kilka szans na podwyższenie wyniku. Z centrą Wieteski minęli się Urynowicz i Smuga, mieli swoje okazje Kurzawa i Suarez. Ostatecznie do siatki trafił Kądzior – dziesiąte trafienie w sezonie ! Akcję zaczął Żurkowski. Choć był faulowany, to sędzia kazał grać dalej. A potem? Jak po sznurku. Kądzior na bok do Smugi, ten w pole karne do Kądziora, strzał z pierwszej piłki pod poprzeczkę i było 2:0 dla Górnika.

Druga połowa to przewaga w polu Lubina. Sporo dośrodkowań, mnóstwo rzutów rożnych, ale tylko jedna sytuacja, kiedy kibicom zabrzan mogły zadrżeć serca. Starzyński będąc sam przed Loską strzelał z 18 metrów, ale tylko zatrzęsła się poprzeczka. Górnik kilka razy groźnie skontrował, ale pod bramką rywala brakowało dokładności przy ostatnim zagraniu lub strzale. Żurkowski, Kądzior, Smuga… Oni mieli szansę, by podwyższyć wynik. Ostatecznie więcej goli już nie padło, a piłkarze po meczu zatańczyli w Lubinie z radości na środku murawy. Mieli siły, choć przebiegli siedem kilometrów więcej od rywala. Porażka 2:3, remis 2:2, wygrana 2:0… W każdym z trzech meczów z Lubinem w tym sezonie Górnik strzelał dwa gole. Teraz widać, co znaczy zagrać na „zero”.

Gratulacje, mamy czwarte miejsce i coraz mniejszą stratę do podium. Dlatego w środę wszyscy widzimy się na Roosevelta podczas meczu z Koroną.

ZAGŁĘBIE LUBIN – GÓRNIK ZABRZE 0:2 (0:2)

0:1 – Urynowicz, 7 min (asysta Żurkowski)
0:2 – Kądzior, 34 min (asysta Smuga)

Na stadionie zasiadło 6125 widzów.

(gornikzabrze.pl)